MUZEA GEOLOGICZNE WARSZAWY
Muzeum Ewolucji PAN (Strona firmowa: http://www.muzewol.pan.pl/ )
wt.- so. 8.00 - 16.00, niedz. 9.00 - 14.30, bilet norm. 7,0 zł; ulg. 5,0 zł; Pałac
Kultury i Nauki - wejście przez Pałac Młodzieży, od ulicy Świętokrzyskiej,
200 m od Dworca Centralnego PKP. Przed wejściem okazały Triceratops
naturalnej wielkości i z karteczką upraszającą o niewspinanie się na okaz. Obecnie (X 2006)
jest już po przebudowie ekspozycji i pokazywana jest nowa aranżacja.
Część eksponatów to kopie. Ze skamieniałości
pokazywanych w Muzeum Ewolucji autentykami są np. wszystkie okazy z Krasiejowa,
kości mamuta a z okazów mongolskich te w gablotach (pancerze żółwi, szczątki
zaurolofów, protoceratopsów i ich gniazdo [ale nie to z wykluwającymi się
młodymi :-)], kończyna gallimima, zmontowany szkielet młodego oraz noga,
miednica i fragmenty szczek dorosłego tarbozaura, kręgosłup barsboldii, łopatka
opistocelikaudii. Dziękuje panu Karolowi Sabathowi za cenne uwagi przy
opisie tego muzeum. Muzeum to, oprócz części
paleontologicznej, ma też sale poświęcone
zoologii, których tutaj nie opisuję.
Sala
wejściowa nie ma tematu wiodącego. Największa jest tam wystawa poświęcona
zwierzętom wodnym ze słynnego polskiego stanowiska światowej rangi jakim
jest Krasiejów (zwierzęta lądowe z Krasiejowa są w następnej sali - niezbyt
szczęśliwe rozbicie kolekcji). Jest to jedyne w Polsce miejsce, gdzie
występują pradinozaury, płazy tarczogłowe, tekodonty i wiele innych unikalnych
zwierząt. Potężne czaszki stanowią niezaprzeczalną ozdobę tej kolekcji (moja
strona o Krasiejowie).
Wszystkie okazy są oryginalne. Mamy tu więc 2 czaszki (szczególnie
jedna jest wielka i wspaniała) i jeden prawie kompletny szkielet pozaczaszkowy
gada fitozaura Paleorhinus, imponującej wielkości czaszki labiryntodontów
(płazów) Metoposaurus długości prawie 0,5 m ze śladami po tkwiących w
szczęce potężnych zębach oraz szczątki ryb, w tym pokaźne zęby ryb dwudysznych
Ceratodus. Towarzyszą im modele zrekonstruowanych zwierząt w
ekspresyjnych pozach.
Oprócz Krasiejowa są w tej sali ekspozycje przedstawiające
przodków i powstanie płazów (tu odlew jednego z najstarszych płazów -
labiryntodonta Acanthostega oraz kopia Latimeria - jedynego
żyjącego dziś przedstawiciela ryb trzonopłetwych, z których wywodzą się płazy),
a także ekspozycja nt. powstania gadów obejmująca m.in. odlewy permskich płazów
: labiryntodonta Sautosaurus karpinskii i Limnoscelis paludius -
ten ostatni należy do grupy antrakozaurów - przodków najstarszych gadów -
kaptorynomorfów (nazwa cokolwiek przestarzała). Poza tym w wielkiej gablocie jest grupa odlewów szkieletów gadów morskich -
ichtiozaurów i plezjozaurów (uwaga, gablota widoczna jest tylko od strony sal ze
współczesnymi zwierzętami, względem wnętrza opisywanej sali jest ustawiona tyłem
!!!). Spore wrażenie robi czaszka kredowego ichtiozaura Platypterygius
długości ok. 1,5m (był to jeden z największych w świecie ichtiozaurów), są też
całe szkielety małych ichtiozaurów (w tym najstarszych, triasowych). Obok niezwykle imponujący, długi na 1,5 m odlew
głowy wielkiego krokodyla z kredy o bardzo adekwatnej nazwie Sarcosuchus
imperator. Dorosły osobnik mierzył 12 m i ważył minimum 8 ton. Po drugiej
stronie tych gablot widzimy piękną płytę z wyspy Seymour na Antarktydzie z
masowym nagromadzeniem szkieletów ryb eoceńskich (jedyny oryginał w tej sali
oprócz okazów krasiejowskich). Inna gablota przedstawia przodków i powstanie
ssaków, zawiera parę kopii czaszek cynodontów - gadów ssakokształtnych, z
których wywodzą się ssaki. W kolejnej gablocie dla odmiany bezkręgowce,
organizmy z prekambru i pogranicza prekambru/kambru - ładne stromatolity (skała
powstała w wyniku rozwoju mat sinicowych), parę okazów fauny bezszkieletowej z
Ediacara, bardzo interesujące sfosfatyzowane hiolity oraz przepiękne archeocjaty
z Syberii (szczególnie interesujące dla Polaków, gdyż zwierząt tych nie można
napotkać w Polsce).
W kolejnej
sali na środku stoi naturalnej wielkości kopia Opisthocoelicaudia jednego z wielkich (12 m
długości) zauropodów późnej kredy (70 mln lat, Gobi).
Jest to nowa wersja szkieletu, oparta na ostatnich badaniach. W stosunku do
starszej wersji ma dłuższą szyję i głowę nemegtozaura
(wynika to z tego, że Opisthocoelicaudia znaleziono bez
szyi i głowy, a niedaleko od niej napotkano pokrewnego jej nemegtozaura, który z
kolei znany jest wyłącznie z czaszki). Na postumencie na którym stoi ów dinozaur leżą też oryginalne tropy dinozaurów z
wczesnej jury Gór Świętokrzyskich, a obok eksponowana jest oryginalna łopatka
Opisthocoelicaudia. Na ścianie
wisi odlew przedstawiciela najliczniejszej w kredzie grupy wielkich
dinozaurów – hadrozaura (tzw. dinozaury kaczodziobe)
z potężnym rogiem pełniącym zapewne funkcje komunikacyjne. Znane są z USA stada hadrozaurów szacowane na 10 tys.
sztuk! Kolejnym odlewem jest okaz dinozaura pancernego – ankylozaura
z zachowaną czaszką oraz płytami pancerza i buławą ogonową (60 cm)
używaną do zniechęcania wielkich, głodnych i
agresywnych drapieżników w rodzaju tyranozaura. W serii szklanych gablot prezentuje się
poszczególne grupy dinozaurów, np. dinozaury grubogłowe (bardzo ciekawe zwierzęta –
zgrubienie czaszki umożliwiało samcom rozpędzanie
się i walenie się głowami w trakcie walki godowej,
tak jak u dzisiejszych wołów piżmowych), hadrozaury mongolskie (oryginalna żuchwa i miednica,
kopia czaszki), dinozaury pancerne (czaszka itp. mongolskiej Saichania) i
dinozaury rogate (eksponowane są akurat mongolskie
protoceratopsy, które rogów nie miały). Wielkie wrażenie robi w tej gablocie lilipucia
czaszka protoceratopsowego oseska, są tam też zęby, czaszka dorosłego osobnika i
gniazdo z jajami. Następna gablota to trzy oryginalne gniazda jaj
dinozaurów (widać charakterystyczne koliste ułożenie jaj, a w dwóch gniazdach -
oviraptorów i protoceratopsów - występowanie jaj parami). Są też gabloty z innymi gadami, jedna z latającymi (3
kopie szkieletów ramforynchów - grupy prymitywnych pterozaurów z długą szyją i
długim ogonem ze statecznikiem oraz jeden szkielet pterodaktyla, które były
nowocześniejszą grupą gadzich lotników, o krótkiej szyi i ogonie i z lepszymi
możliwościami lotu), a druga przedstawia rozwój żółwi, hatterii, jaszczurek i
węży. Zawiera ona m.in. interesujący oryginalny pancerz kredowa żółwia z Gobi
oraz kopię szkieletu gobijskiej jaszczurki kredowej. Szczególnie ciekawa jest
gablota z małym drapieżnym dinozaurem Compsognathus (długości 0,5 m i wagi 1 kg ) będącym wymownym dowodem tego, że dinozaury nie zawsze
musiały być olbrzymami. Obok tegoż gada mamy trzy szkielety praptaka sprzed ~144 mln lat z
rodzaju
Archaeopteryx z widocznymi odciskami piór (okazy:
berliński, londyński i z Eichstaett)! Na świecie
istnieje tylko 9 szkieletów tych zwierząt (wliczając w to nowy okaz
archeopteryksa opisany w XII 2005 w Science i okaz rodzaju Wellnhoferia
opisany w 2001 przez prof. Elżanowskiego) i często są one traktowane jako najstarsze
ptaki. Powiązanie ich z kompsognatusem jest o tyle zasadne, że to właśnie z
takich małych, szybko biegających, drapieżnych dinozaurów wywodzą się ptaki - co
widać porównując obie grupy szkieletów. Kawałek dalej widać dwa monumentalne
szkielety potężnych nielotnych ptaków:
eoceńskiej (40 mln lat) Diatryma – wielkiego
drapieżnika wysokości 2m obdarzonego gargantuicznym dziobem i moa (wymarły
w XVII w). W tejże sali jest skromna wystawa roślin kopalnych od
dewonu do miocenu (brak specjalnie pięknych czy nietypowych okazów)
oraz gablota z przykładami różnych form skamieniałości (ośródki, bursztyn,
skrzemieniałe drewno, drążenia i ....szczeliny z wysychania - to taki test na
spostrzegawczość zwiedzających, gdyż ta struktura nieorganiczna nie jest skamieniałością).
Wreszcie jest w tej sali druga część wystawy krasiejowskiej,
poświęcona lądowym zwierzętom i roślinom. Tradycyjnie same oryginały.
Szczególnie cenne są szkielety najstarszych na świecie dinozaurów (Silesaurus
opolensis), ale także imponuje olbrzymia czaszka polującego na lądzie płaza
Cyclotosaurus - obok leży wielki kłopodobny ząb tegoż zwierzęcia i szereg
jego kości. W kolejnych gablotach mamy duże jak na owe czasy gady roślinożerne
aetozaury (czaszka, kręgi, kości długie), największego lądowego drapieżnika
późnego triasu, takiego odpowiednika tyranozaura, a mianowicie Teratosaurus
oraz gablotkę z drobiazgami (wielkościowymi a nie naukowymi), a więc zespół
roślinek, kości hatterii i nieznanych jeszcze grup gadów.
Kolejna sala poświęcona jest głównie
mongolskim dinozaurom. Ozdobą kolekcji jest cały szkielet wielkiego stojącego
"słupka"
Tarbosaurus, a obok odlew tegoż
tarbozaura w takiej pozycji, w jakiej znaleziono go w skale (pełen
ekspresji pysk otwarty w przedśmiertnym krzyku – to oczywiście tylko moje wrażenie). I jeszcze jeden szkielet tegoż gada, ale jakże inny -
kręgosłup ułożony w poziomie, dzięki czemu szyja i głowa czujnie nachylone do
przodu i wyprężony ogon częściowo równoważący wychylenie łba. Całość przedstawia
nową, współczesną wizję tyranozaurów i tarbozaurów - sprawnych biegaczy i
aktywnych myśliwych, którym mięsisty ogon służył do utrzymywania równowagi w
trakcie biegu i manewrów, a nie wlókł się bezmyślnie za cielskiem (szkoda tylko,
że dwa kręgi ogonowe wyraźnie odpadły z rekonstrukcji). W innym miejscu
możemy obejrzeć z bliska czaszkę innego tarbozaura z widocznymi olbrzymimi zębami
(do 9 cm). Widać, że były one różnej wielkości, a w
jednym ułamanym widać w środku nowy malutki ząb – w
odróżnieniu od nas, dinozaurom tym przez całe życie odrastały uszkodzone zęby.
Jest też noga i miednica tarbozaura. Obejrzeć
możemy także dwa szkielety dinozaurów ptasiomiednicznych Galliminus
– jednych z najszybciej biegających dinozaurów
świata (ponad 50 km/h), a także monstrualne (2,6 m. długości) “ręce” z równie monstrualnymi szponami drapieżnika Deinocheirus. Pouczający
przykład tego, że wielkie teropody nie
zawsze miały skłonność do atrofii kończyn przednich. Uzupełnieniem eksponatów są nowe
(2006), bogato ilustrowane tablice głównie dotyczące drapieżnych dinozaurów i
ewolucji dinozaurów ptasiomiednicznych. Jedynym zgrzytem jest mały modelik
morskiego plezjozaura - cóż on tam robi samotny wśród dinozaurów?
Po wyjściu z tej sali skręcamy w lewo i po prawej
mamy małą ekspozycję wyjątkowo niepozornych (parę cm) czaszek
pierwotnych ssaków (m.in. multituberkulatorów) z okresu kredowego z pustyni Gobi. W istocie rzeczy są
to jedne z najcenniejszych znalezisk gobijskich (znacznie wartościowsze naukowo
niż wiele pospolitych dinozaurów). Choć nie
są one najstarszymi ssakami (te znamy z późnego triasu, a więc 160 mln lat
wcześniej), to jednak właśnie w
kredzie powstają współczesne grupy ssaków (łożyskowe, stekowce, torbacze) i dlatego ten
moment w historii Mammalia jest niezwykle ważny. Są tam też czaszki trochę większych
ssaków z paleogenu i neogenu. Po drugiej stronie wypchany okaz stekowca. Kawałek dalej wchodzimy w ślepo zakończony
korytarz, w którym eksponuje się głównie ssaki pliocenu i czwartorzedu. W gablocie
i nad nią możemy obejrzeć parę czaszek lub ich fragmentów
kopalnych ssaków czwartorzędowych (mastodont,
nosorożec włochaty, tur i piękne poroże wymarłego łosia olbrzymiego) i
kopia szkieletu prakonia sprzed 40 mln lat z Messel, są też czaszki
współczesnego żubra i wołu piżmowego, cios słonia. Bardzo ciekawa jest
rekonstrukcja (z włosami i rogami) głowy nosorożca włochatego. To w jakimś
sensie polska specjalność, bo najlepiej zachowane nosorożce znaleziono u nas i
są do dziś eksponowane w Krakowie i Lwowie. Do tego plansze z ilustracjami
ewolucji kopytnych i trąbowców. Na końcu jest mała ekspozycja dziejów człowieka, złożona
z gipsowych odlewów czaszek australopiteków i wywodzących się od nich różnych
gatunków Homo, a obok słynna australopiteczka Lucy, w postaci włochatego
modelu w skali 1:1. To nasz przodek - tak wyglądaliśmy 3,8 mln lat temu
(hm... niektórym się uroda do dziś nie zmieniła). Towarzyszy temu rycina z
drzewem rodowym człowieka, choć jest ona dyskusyjna (brak obecnie powszechnie
akceptowanego drzewa rodowego Homo i to w muzeum to tylko jedna z
możliwości).
Zalety. Jest to
największa w Polsce wystawa poświecona kopalnym kręgowcom lądowym, a zwłaszcza dinozaurom
(właściwie jedyna w Polsce wystawa dinozaurów, gdyż
w innych muzeach mamy pojedyncze eksponaty). Wiele wystawionych okazów to
unikaty (lub kopie tychże), a całą wystawa jest dobrze i ciekawie wyeksponowana.
Aczkolwiek pokazuje ewolucję wszystkich czworonogów, to zdecydowany nacisk
położony jest na gady. Drugą olbrzymią zaletą muzeum jest wystawa Krasiejowa. W
sumie absolutnie polecam.
Muzeum Geologiczne Państwowego Instytutu
Geologicznego
ul. Rakowiecka 4; Warszawa; strona muzeum:
http://www.pgi.gov.pl/muzeum_geologiczne/
W wejściu mały sklepik z
minerałami i skamieniałościami. Nieduży wybór, średnie
ceny.
Opis. Przed budynkiem od V 2006 powstaje wystawa
naturalnej wielkości modeli wymarłych kręgowców, na razie stoi wielki mamut
(ponad 3 m wysokości) i kentrozaur (dinozaur z grupy stegozaurów). Drugi
kentrozaur jest w środku na wystawie czasowej poświęconej stegozaurom (dużo
tropów polskich dinozaurów pozostawiły właśnie stegozaury).
W gmachu muzeum jest stała ekspozycja
prawie wyłącznie polskich minerałów, skał i przede wszystkim
skamieniałości. Obejmuje dwa piętra pięknej sali. Centralne
miejsce na parterze zajmują szkielety wielkich ssaków epoki
lodowcowej: mamuta, niedźwiedzia jaskiniowego i nosorożca
włochatego (niestety rogi są kopią). Każdy
z tych szkieletów jest złożony z kości paru osobników
(zwłaszcza słoń), ale i tak jest to piękny zespół
plejstoceński. Obok naturalnych rozmiarów rekonstrukcja
wielkiego wczesnojurajskiego dinozaura drapieżnego –
dilofozaura. Ciekawostką jest przedstawienie go pokrytego grubą warstwą
piór (użyto mieszaniny piór strusich i włosów dzika), co
odpowiada współczesnym poglądom głoszącym, że wiele
dinozaurów było pokrytych piórami lub futrem. Również bardzo
ekspresywne ustawienie tego dinozaura z wysoko podniesionym ogonem spełniającym funkcję
przeciwwagi podczas biegu, zadaje kłam wcześniejszym
rekonstrukcjom dinozaurów w postaci ociężałych olbrzymów.
Oprócz tego bardzo wiele tropów dinozaurów znajdywanych
ostatnio w Górach Świętokrzyskich jest wiązanych właśnie z dilofozaurem.
Wokół tych wielkich szkieletów
ustawione są gabloty przedstawiające rozwój świata
organicznego w ujęciu czasowym: poszczególne gabloty przypisane
są coraz młodszym geologicznie okresom i faunie oraz florze tam
występującej (okazy tylko z Polski). W gablocie prekambryjskiej
uwagę zwraca piękny okaz rudy ilmenitowo-magnetytowej ze
słynnego złoża w Suwałkach, które miało być eksploatowane
z głębokości ponad 800 m, ale zanim rozpoczęto budowę
kopalni zbankrutowała polska gospodarka i do dziś na polach rośnie pszenica. Z
kambru ciekawa jest bogata kolekcja trylobitów świętokrzyskich
oraz trylobitów z rdzeni wiertniczych z głębokości 2000 –
3000 m. Z ordowiku uwagę zwracają wielkie pygidia (tarcze
ogonowe) trylobitów Megistaspis, natomiast zarówno graptolity jak i ramienionogi
są w skromnych ilościach i niezbyt piękne. W sylurze warto
obejrzeć ładne trylobity, np. Proetus i graptolity (np.
klasyczne cyrtograptusy i wspaniały Spirograptus turriculatus).
Szczególnie rozbudowany jest zbiór dewoński, z różnymi szczątkami ryb
dewońskich, m.in. pancernych (dewon jest zwany “wiekiem ryb”
ze względu na ich bujny rozwój), bogatym zbiorem amonitowatych
i pięknym pędem rośliny Protoperidium z wyraźnymi zarodniami!
Oprócz tego trochę skał (np. okruszcowanych związkami miedzi) i struktur
sedymentacyjnych. W dziale karbonu uwagę zwraca flora, m.in.
wielkie (5-6 m) pnie sigilarii (widłaki) i dadoksylonów
(szpilkowe), bardzo pokaźne i ciekawe podziemne kłącza
widłaków – stigmaria oraz liście paproci. Oprócz tego jest parę wielkich ramienionogów
Gigantoproductus (jedne z największych w dziejach tego typu
zwierząt) i kolekcja różnych odmian węgla kamiennego. W
gablotach młodszych okresów szczególnie warte polecenia są
Chirotheriidae - tropy drobnych gadów wczesnotriasowych z Wiór (świętokrzyskie)
oraz pokaźna i słynna kolekcja tropów wczesnojurajskich
dinozaurów z Gór Świętokrzyskich (okazy z tej kolekcji są
też na piętrze). Do czasu znalezienia dinozaurów triasowych w
Krasiejowie na Opolszczyźnie, były to jedyne pozostałości po tych gadach w
Polsce. Jest też sporo ładnych i dużych amonitów jury i
kredy, m.in. jeden z największych w Polsce amonit Lewesiceras o
średnicy ponad 80 cm. Wśród okazów kenozoicznych warto
zobaczyć szczątki paleoceńskiego krokodyla Thoracosaurus (pierwszy w Polsce z tego wieku,
a także jeden z nielicznych w Europie), monumentalny ząb
mioceńskiego rekina (Carcharodon) z Korytnicy w G.
Świętokrzyskich oraz rogi tura, a także szczątki wieloryba z
okolic Elbląga.
Na parterze, w podcieniach,
eksponowane są zbiory minerałów i skał z całego świata –
skromne ilościowo, ale dość ładne, m.in. czerwone szlachetne
turmaliny – rubelity, piękne kryształy fluorytu , pokaźne
rubiny i celestyny. Od niedawna wielką ozdobą tego muzeum jest jeden z
najpiękniejszych meteorytów świata - Baszkówka ! Wielkie brawa dla muzeum za
jego pozyskanie.
Na piętrze są znowu zbiory
paleontologiczne, ale tym razem zgrupowane wg systematyki, a nie
czasu powstania. Duża kolekcja, choć okazy dość przeciętne.
Z ciekawszych okazów można wymienić nagromadzenie dewońskich
liliowców Scyphocrinites. Na półpiętrze prezentowane są dwa
wielkie i podświetlone modele: jaskini i pustyni – niewątpliwa atrakcja,
choć raczej dla dzieci.
Zalety. Ładne wnętrza,
nowoczesna aranżacja wystawy, niezbyt przeładowana, ale
treściwa, z dobrym oświetleniem. Podpisy okazów bez błędów.
Szczególnie widowiskowe są szkielety wielkich ssaków i
rekonstrukcja dinozaurów, a także kolekcja tropów dinozaurów
z Gór Świętokrzyskich. No i meteoryt Baszkówka. Warto podkreślić, że jest
to jedno z niewielu polskich muzeów geologicznych (obok np. Muzeum Ewolucji), w
których ciągle coś się dzieje - ekspozycje czasowe, zmiany ekspozycji.
Muzeum Ziemi PAN
ul. Na skarpie (blisko Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Narodowego); cały tydzień 9-16, z wyjątkiem nied.: 10 - 16, cena 4 zł, ulg. 2 zł. Przy kasie jest mały sklepik z minerałami i fosyliami, niektóre okazy były ciekawe choć raczej drogie
Przed budynkiem wystawione są liczne duże głazy narzutowe (granitoidy), które jeszcze we wczesnym średniowieczu były niezwykle powszechne na polskie równinach. Dopiero masowe użycie głazów w budownictwie średniowiecznym (dolne części ścian domów, mury zamków, rzeźby, kamienie młyńskie) zredukowało ich liczbę do dzisiejszej śladowej obecności na polach. Obok leży największy z eksponowanych w Polsce pni permskich Dadoxylon (prawdopodobnie rodzaj ten należy do kordaitów - praszpilkowych drzew popularnych w późnym karbonie i permie) o długości 11 metrów !
W holu jest niewielka, ale bardzo ciekawa wystawa flory karbońskiej i trzeciorzędowej. Szczególnie piękny i ciekawy jest potężny pień z korzeniami i pneumatoforami (korzenie powietrzne typowe dla wielu drzew bagiennych) oraz pień Taxodioxylon (drzewo podobne do sekwoi). Świetnym pomysłem było umieszczenie wypolerowanej deski z mioceńskiego drewna z kopalni Turów - wygląda jak współczesne drzewo i aż się wierzyć nie chce, że to ma około 15 mln lat. W gablocie obok widzimy bardzo urokliwe i świetnie zachowane mioceńskie szyszki sosny, orzechy, pestki. Wszystkie te okazy są mioceńskie. W tejże gablocie mamy też kolekcję względnie rzadkich organów roślin karbońskich, np. nasienie kordaita, organ pyłkowy paproci nasiennej czy kłos zarodniowy kalamita. Cała ekspozycja zaopatrzona jest w bogato ilustrowane i obszerne wyjaśnienia. Nad całością powieszono czaszkę jelenia olbrzymiego (plejstocen - epoka zlodowaceń) o rozpiętości poroża 3 m. Idealny obiekt do wpędzania w kompleksy współczesnych myśliwych.
W pierwszej sali prezentuje się
minerały i skały podzielone według genezy: wulkaniczne,
głębinowe, metamorficzne i stref wietrzenia. Ma to spory
walor dydaktyczny, gdyż można od razu pokazać różnice
między tymi typami skał. Jednocześnie zadbano o to, by
minerały były nie tylko kształcące, ale i ładne. Na uwagę
zasługują zwłaszcza efektowne i kolorowe kryształy atacamitu
(bardzo rzadki minerał, związany z warunkami ściśle pustynnymi), azurytu, wanadynitu, wulfenitu,
duże i cenne kryształy rubelitu (czerwony turmalin szlachetny),
a także klasycznie wykształcone granaty z Kaukazu i parę
efektownych minerałów o strukturze włóknistej (tremolit,
aktynolit, krokidolit). Nie ma tu jakichś mineralogicznych nowinek czy sensacji,
ale estetycznie jest to bardzo ładny zbiór minerałów. Wśród
skał szczególnie ciekawe są okazy prezentujące różne,
czasami zaskakujące formy wietrzenia skał. Pewną ciekawostką
są też rzymskie monety i wtopione w lawę Wezuwiusza i odcisk
gemmy w tej lawie. Jedna z gablot prezentuje różne ciekawostki
mineralogiczne, m.in. chiastolit (w przekroju poprzecznym widać
wyraźny krzyż grecki), nietypowe tygrysie oko (z hematytem) i
rodochrozyt z Argentyny (poprzerastany kwarcem) oraz malownicze dendryty. Obok
wystawiono wielką (1 m) współczesną muszlę małża Tridacna - są to największe (do 1,5 m),
najcięższe (0,5 tony) i najdłużej żyjące (~ 300 lat)
małże świata. Produkują też największe, choć nieforemne
perły - do 7 kg! Wzdłuż ścian wiszą postery przedstawiające
różne struktury sedymentacyjne, a także procesy
endogenetyczne. Obok zgromadzone są przykłady, np. struktur
sedymentacyjnych. Niestety okazy te są niezabezpieczone i
zwiedzający często je przekładają, tak więc kartka z opisem
okazu czasami dotyczy zupełnie
innej skały niż ta koło której leży.
Kolejna sala poświęcona jest krzemionce. Najpiękniejszą część tej
niewielkiej ilościowo kolekcji stanowią wyjątkowo barwne, o
bardzo ciekawych i zróżnicowanych wzorach (mszyste,
brekcjowe, pasiaste) agaty, ale
obejrzeć można również jaspisy, chryzoprazy itp. Generalnie okazy są z całego świata,
choć np. opale pochodzą
głównie z Polski i Czech – wielka szkoda, gdyż daleko im do australijskich,
słowackich czy meksykańskich.
Niezwykle oryginalna jest
następna sala prezentująca granity. Dla geologa zajmującego się
zlodowaceniami w Polsce wartościowa jest kolekcja granitoidów
skandynawskich, gdyż umożliwia porównanie skał macierzystych
z tymi, które często znajduje się w naszym kraju. Są też
przedstawione liczne odmiany polskich granitoidów, nie
tylko tych, które odsłaniają się
w górach, ale również pochodzących z głębokich wierceń (1000
m. głębokości). Oddzielną część wystawy stanowią różne
tekstury w granitach, w tym
zupełnie unikalne (pod
względem urody) w polskim muzealnictwie okazy granitów
orbikularnych (o teksturze kulistej),
lustra tektoniczne na granitach, różne przerosty minerałów
itp. Dość ciekawe są też
minerały występujące w granitach (w pegmatytowych żyłach), np. 20 cm biotyty i muskowity, ładne
minerały Strzegomia (szczotka morionu - ponad 0,5 m kryształy), kwarce szwajcarskie,
itp. Na podłodze spoczywa wielka
płyta czerwonego granitu rapakiwi, będącego częstym gościem
na naszych ziemiach w postaci głazów narzutowych. Ciekawym
pomysłem było też pokazanie wyrobów z granitu – głownie polerowanych płyt z różnych odmian, ale także rzeźb itp.
Główną atrakcją tego muzeum
jest wyjątkowo duży, jak na nasze muzea, zbiór bursztynów. Dominują oczywiście bursztyny
bałtyckiego, przy czym pokazano
ich przeróżne odmiany np. kolorystyczne (m.in. biały, niebieski), genetyczne (międzykorowe, międzysłojowe, sople,
krople, z wnętrza
pni), a także wyroby z jantaru.
Największa bryła nieobrobionego bursztynu ma 2,05 kg. Oprócz
tego są też okazy bursztynów z innych złóż i innego wieku:
triasowe (Austria), kredowe (Kaukaz, Kanada), czwartorzędowe (tzw. kopale). Ciekawe, gdyż pochodzące ze złóż
wyczerpanych, są okazy birmitu z Birmy i symetytu z
Sycylii. Wreszcie obejrzeć trzeba
duży zbiór owadów, pająków i innych zwierząt zatopionych 40
mln lat temu w bursztynie. Dominują
muchówki, ale są też ładne pająki, bardzo rzadkie wije,
zaleszczotki, motyle, termity. No i
trochę roślin oraz pęczek sierści jakiegoś drobnego ssaka.
Niestety nie ma już jaszczurki (jednej z dwóch na świecie w bursztynie bałtyckim),
gdyż zwrócono ją stęsknionej
właścicielce.
Kolejne dwie sale poświęcone
są skamieniałościom. Na uwagę zasługuje tablica, w
której na osi Y zaznaczono okresy geologiczne a na osi X grupy
flory i fauny (z licznymi
oryginalnymi skamieniałościami), dzięki czemu widzimy zmienność
świata organicznego w minionych erach. W ekspozycji jest też dość rzadki w
naszych muzeach okaz archeocjaty (wymarła grupa kambryjskich
gąbek), wielki (średnica ok.
70 cm) amonit Anapachydiscus z kredy oraz szkielet młodego dinozaura Protoceratops w pozycji pośmiertnej przechowywany w
oryginalnej skrzyni używanej przez nasze ekspedycje
paleontologiczne z 1964 r. W
2001 jedna z sal była zamknięta (reorganizacja wystawy),
powinna tam być czaszka nosorożca
włochatego z plejstocenu i szczątki mamuta.
Zalety. Bardzo ciekawa aranżacja wystawy, o dużym walorze dydaktycznym, zwłaszcza sala poświęcona granitowi. Na szczególną uwagę zasługują zbiory bursztynu i zwierząt w tym bursztynie zawartych oraz kolekcja flory karbońskiej i trzeciorzędowej.
Muzeum Geologiczne Wydziału Geologii Uniw.
Warszawskiego
ul.Żwirki i Wigury 93, tel. centrali 55 40 000; pon.- piąt. godz. 10 –12. Wejście darmowe
Jedna, ale wielka sala. Minerały
ułożone są grupami wg składu chemicznego (siarczki, węglanowe itd.) oprócz tego
jest ekspozycja przedstawiająca na
przykładach cechy minerałów, np. połysk, twardość itp. Po
drugiej stronie sali równie duża
wystawa skamieniałości ułożonych okresami geologicznymi.
Zarówno minerały jak i fosylia pochodzą z całego świata i
nie zaznacza się jakaś regionalizacja zbiorów. Wśród
najładniejszych i szczególnie wartych obejrzenia okazów jest
wielka bryła czaroitu (unikalny minerał występujący wyłącznie w jednym
miejscu na Syberii) o wyjątkowo
zróżnicowanym sposobie krystalizacji i pięknej barwie, a
także olbrzymi (ok. 30 cm) samorodek miedzi z Michigan. Ciekawa jest kolekcja granatów
zwłaszcza wielki pirop oraz płyta z nagromadzeniem dużych
almandynów. Jest tam też jeden z najładniejszych w polskich
kolekcjach kryształ apatytu
ze Sljudanki (choć o klasę gorszy
od tego co można zobaczyć nad Bajkałem), a także bardzo efektowna kolekcja
agatów (zwłaszcza rosyjskich m.in. warstwowych) i
ciekawy okaz serpentynu szlachetnego (ofitu). Prócz tego jest kilka dużych i
wizualnie ciekawych minerałów z Madagaskaru (np.
dumienteryt, grandioleryt itp.), pojedynczy meteoryt.
Wśród skamieniałości jest
niewątpliwie parę dość rzadkich
okazów, np. wielkie (30 cm) rostra i fragmokony (!) jurajskich
belemnitów Megateuthis,
skamieniałe rurki syfonalne małży czy bardzo piękna,
spirytyzowana ryba kostnołuska Palaeoniscus z permu. Jest też
płyta z tropami triasowych gadów z Wiór. Tym niemniej jak na możliwości i dorobek
paleontologii warszawskiej, to kolekcja ta jest zaskakująco
uboga ilościowo i jakościowo. W dodatku wiele nazw jest
bardzo przestarzałych (np. Spirigerina trigonella dziś jest znana jako
Tetractinella
trigonella), są też błędy
– np. korytnickie
łódkonogi opisane jako ślimak Ancilla!
Mankamenty i uwagi. Niewątpliwą
uciążliwością dla zwiedzającego jest krótki okres
otwarcia muzeum. Poza tym sama
ekspozycja sprawia wrażenie trochę zaniedbanej (to się jednak stopniowo
poprawia), np. zainstalowano dobre i nowoczesne
oświetlenie gablot, ale w bardzo wielu lampkach nie ma żarówek. Z
wyjątkiem kilkudziesięciu minerałów i jeszcze mniejszej
ilości skamieniałości brak jest szczególnie
efektownych czy naukowo ciekawych eksponatów. Ekspozycja składa się ze stosunkowo
niewielkiej liczby okazów, choć to akurat wynika zapewne z
niewielkiej powierzchni jaką
dysponuje muzeum. Mimo wszystko warto je zwiedzić (ale po obejrzeniu
wszystkich pozostałych muzeów geologicznych i
paleontologicznych w Warszawie),
choćby ze względu na czaroit.
UWAGA. POWYŻSZY TEKST LUB JEGO CZĘŚĆ MOŻNA UMIESZCZAĆ NA SWOICH STRONACH
WWW TYLKO POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA I ADRESU MOJEJ STRONY.
POŻĄDANE, ACZ NIEKONIECZNE JEST POINFORMOWANIE MNIE O WYKORZYSTANIU MOICH
MATERIAŁÓW. W PRZYPADKU STRON O ZASTRZEŻONYM DOSTĘPIE
WYMAGAM UZYSKANIA MOJEJ ZGODY I UMOŻLIWIENIA MI WSTĘPU NA TĘ STRONĘ.
Ostatnia modyfikacja 19.10.2006