MUZEA GEOLOGICZNE DOLNEGO ŚLĄSKA i OPOLSKIEGO
Wrocław
Muzeum mineralogiczne we Wrocławiu (Instytut Nauk Geologicznych U.Wr.)
Istnieją dwie
filie, obie w centrum, w odległości 200 m od głównego
gmachu Uniwersytetu. W przypadku konieczności wyboru, polecam tę
na Kuźniczej, choć i drugą warto zobaczyć. Grupy proszone są
o wcześniejszą rezerwację.
1. ul.
Kuźnicza 22, pon. - sob. 10 - 15.30.
Opis.
Ekspozycja w kilku salach, głównie w średniowiecznych
piwnicach, zbudowanych częściowo z wielkich granitowych
głazów narzutowych (bardzo powszechny materiał budowlany we
Wrocławiu tej epoki). Przy wejściu sklepik z minerałami i
wyrobami kamiennymi. Raczej drogi. Na parterze mamy salę
poświęconą głównie minerałom z Polski: baryt, siarka,
celestyn, halit i szczególnie piękna kolekcja gipsów. Tam też
jest niewielka, ale urokliwa kolekcja minerałów ze Szwajcarii,
obejmująca przede wszystkim kwarce górskie, choć są też np.
tytanity. W piwnicach mamy trzy podstawowe zbiory:
Oprócz tego muzeum eksponuje zbiór agatów sudeckich, niewielką wystawę kamiennych gemm rzymskich (I - V n.e.) oraz wystawy czasowe.
2. ul. W.
Cybulskiego 30, tel. (072)3759206; wt - pt.: 10-15, w okresie
wakacji konieczne uzgodnienie telefoniczne wizyty; bilety 4zł ,
ulgowe 2 zł.
Opis. Jedna
duża sala wystawowa. Na środku, w gablotach minerały, Dolnego
Śląska, a także mniejsze kolekcje z G. Świętokrzyskich, sole
i gipsy z Wieliczki i Kujaw, minerały z kopalń siarki z rejonu
Tarnobrzegu oraz minerały z kopalń cynku i ołowiu Olkusza.
Przy oknie duża wystawa minerałów ze Strzegomia. Wzdłuż
ścian minerały są już grupowane nie wg klucza geograficznego,
a według składu chemicznego (np. siarczki, itp.), przy czym
okazy z każdej z grup pochodzą z całego świata. Jest też
wystawa przedstawiająca układy krystalograficzne oraz typy
zrostów minerałów. W muzeum jest sklepik z minerałami,
skamieniałościami oraz czasami z literaturą geologiczną. Ceny
dość niskie.
Uwagi.
Dla amatorów i osób kierujących się walorami wyłącznie
estetycznymi okazów, ciekawsza będzie wystawa w filii na
Kuźniczej: są tam okazy bardziej „wizualne” i w lepszym
oświetleniu. Poza tym wiele grup minerałów powtarza się w obu
filiach (np. minerały Strzegomia). W filii na Cybulskiego można
jednak zobaczyć najpełniejszą we Wrocławiu kolekcję
minerałów dolnośląskich, często zbieranych jeszcze w XIX
wieku i ze stanowisk, które już dziś nie istnieją. Nie zawsze
są to okazy duże i malownicze, ale za to czasami unikatowe.
Również ekspozycje minerałów usystematyzowanych wg. składu
chemicznego może jest pouczająca dla osób głębiej
zainteresowanych mineralogią.
Polecam: ekspozycję
różnorodnych okazów kwarcu, skalenia czy zeolitów ze
słynnych stanowisk okolic Strzegomia (niektóre bardzo
urokliwe). Zwrócić też warto uwagę na inne najsłynniejsze
dolnośląskie kamienie: barwne agaty z Nowego Kościoła,
chryzoprazy ze Szklar i nefryty z Jordanowa. Ciekawostką są
bursztyny z....Dolnego Śląska, co dość dobitnie pokazuje, że
bursztyn to nie tylko Bałtyk. Inna rzecz, że nasz wrocławski
bursztyn przywędrował właśnie z rejonu Zatoki Gdańskiej,
dzięki lodowcom, które transportowały wielkie ilości skał
wyrwanych z Polski północnej lub z dna Bałtyku. Warto
obejrzeć także ładne okazy srebra i złota rodzimego z
różnych stron świata. Nie ma tam samorodków o wadze 80 kg,
jakie można zobaczyć w Wiedniu, Berlinie czy Moskwie
(ściślej: w gablotach są tam kopie gipsowe, a oryginały w
sejfach), ale jednak bryłki złota są widoczne gołym okiem. No
i są to oryginały.
Muzeum
Geologiczne we Wrocławiu. ul. Cybulskiego 30; Telefon:
3759-327, pn, czw. 9-17; wt, śr, pt. 9-15; bilety 2 zł, ulg. 1
zł.; grupy proszone są o wcześniejszą rezerwację.
Opis. Jedna
większa sala wystawiennicza. Kolekcja złożona z trzech
części. Jedna eksponuje różne typy skał z poszczególnych
jednostek Sudetów i ich przedgórza. Druga poświęcona jest
skamieniałościom usystematyzowanym czasowo: pokazane są
skamienieliny typowe dla każdego z okresów geologicznych.
Trzecia część obejmuje skamieniałości zwierząt i roślin
ustawionych wg systematyki biologicznej.
Polecam. Kolekcja
skał sudeckich przeznaczona jest głównie dla osób, które
chcą (lub muszą) nauczyć się rozpoznawać różne odmiany
skał ewentualnie dla tych, którzy wędrują sporo po naszych
górach i lubią wiedzieć, po czym stąpają. Znacznie bardziej
ciekawe dla laika będą skamieniałości. Wiele z nich pochodzi
jeszcze z XIX-wiecznych kolekcji znakomitych paleontologów
niemieckich. Bardzo ciekawe są próbki najstarszych skał, w
których znaleziono pierwsze organizmy (bakterie, sinice) lub ich
ślady na świecie: np. z serii Isua (3,8 mld lat) lub trochę
młodszych serii Onverwacht, Fig Tree itp. Samych
skamieniałości tam nie dostrzeżemy, bo są za małe, ale i tak
patrząc na te skały patrzymy na swoje praprapoczątki.
Począwszy od gabloty: kambr, są już dawno wymarłe zwierzęta,
o wielkościach umożliwiających ich obejrzenie bez mikroskopu.
Kolekcja bezkręgowców obejmuje w sumie wszystkie istotne grupy
zwierząt znanych z przeszłości, jest więc bardzo pouczająca.
Szczególnie piękne są liliowce z syluru i triasu,
spirytyzowane głowonogi, raki i kraby ery mezozoicznej czy
gigantyczny małż Hippurites. Są tam również pojedyncze okazy
ze słynnych stanowisk niemieckich, np. ważka z Solnhofen
(odkryto tam pierwsze praptaki Archaeopteryx) czy ryby jurajskie
z Eichstädt. Natomiast kręgowce, poza rybami, są
reprezentowane skromniutko. Zwraca uwagę połówka jaja
dinozaura z Mongolii, parę fragmentów kości dinozaurów
(zwłaszcza jeden kręg tarbosaura i ząb iquanodona) oraz ładne
fragmenty morskich gadów ichtiozaurów (w tym jedna czaszka).
Bardzo ciekawa jest też ekspozycja roślin lądowych, począwszy
od najstarszych psylofitów (ponad 400 mln lat), przez znakomicie
zachowane paprotniki z karbońskich złóż węgli aż po
niezwykle urokliwe szyszki lasów trzeciorzędowych. Choć
ilościowo przeważają okazy polskie (zwłaszcza z Dolnego
Śląska), to jednak nie brakuje skamieniałości z całego
świata. Uwagi.
Niektóre z nazw gatunkowych wystawianych okazów, podane są za
badaczami z XIX w., którzy te okazy znajdywali. Są nawet
oryginalne fiszki z tych czasów z własnoręcznymi adnotacjami
np. Goepperta! Ma to swój urok, jednak trzeba też pamiętać,
że nie zawsze odpowiadają one nazwom współczesnym.
Stała wystawa: Panorama natury
Znajduje się w
Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu (po wykupieniu w kasie od
strony ul. Sienkiewicza biletu do Ogrodu, prosi się o darmowy
żeton na wystawę). pon. - pt 10 - 14.00, sob.- nied. 10 -
16.00. Uwaga: ogród i wystawa są czynne tylko
w sezonie letnim, późną wiosną i wczesną jesienią !
Opis.
Wystawa składa się z wielkiego malowidła na ścianie, na
którym w porządku chronologicznym przedstawiono zmiany
krajobrazu oraz flory i fauny od najdawniejszych er aż po
ostatnie tysiąclecia. Natomiast na półce przed malowidłem
wyeksponowano typowe dla każdego z okresów skamieniałości. W
sali tej jest też niewielka, ale ładna ekspozycja
dolnośląskich skał i minerałów. Podczas zwiedzania wystawy
towarzyszy nam, puszczany z taśmy, ciekawy wykład o rozwoju
życia na Ziemi. W tym samym budynku jest niewielki sklepik z
minerałami i skamieniałościami.
Zalety.
Chociaż skamieniałości są dość nieliczne, to jednak dobrane
zostały niezwykle starannie pod względem atrakcyjności.
Szczególnie polecam bardzo piękne trylobity z Maroka,
wspaniałe pnie drzew triasowych z Arizony, przesycone
różnobarwną krzemionką oraz olbrzymi, fenomenalnie zachowany
liść palmy. Warto też zwrócić uwagę na jajo dinozaura - (na
giełdzie 1 jajo kosztuje minimum 1200 zł), ładnie zachowane
amonity i belemnity oraz interesującą płytę z odciskami
tropów gadów sprzed 280 mln lat. Dość cenne są też bardzo
wyraźnie zachowane odciski owadów kopalnych (świerszcze) -
zwierzęta te nie posiadając twardego szkieletu, z reguły nie
zachowują się więc w osadach. Pod koniec wystawy możemy też
zobaczyć zwierzęta epoki lodowej: czaszkę nosorożca
włochatego i wielki „kieł” (w istocie jest to cios) mamuta.
Mocną stroną tej ekspozycji jest też estetyka całej wystawy:
okazy leżą na brzegach strumyka, obok szumi mały wodospad itp.
Mankamenty.
Na podłodze umieszczone są nazwy er i okresów geologicznych,
co ułatwia orientację czasową w obrębie malowidła. Niestety
bezpośrednio po archaiku mamy napis kambr - pominięto więc
cały proterozoik, tzn. odcinek czasu 2,5 mld lat do 545 mln lat.
W wykładzie, który zwiedzający wysłuchują również
zakradły się błędy: Archaeopteryx nie był
wielkości jastrzębia lecz gołębia; z tekstu wynika, że
najstarsze złoża bursztynu pojawiły się dopiero w
trzeciorzędzie - w rzeczywistości najstarsze bursztyny znane
są już z triasu, a np. w kredzie są całkiem pospolite.
Również informacja, że miłorzęby występują od jury jest
nieścisła - znane są one od permu, z kolei araukarie nie
występowały jeszcze w permie czy triasie, wbrew objaśnieniom
na wystawie. Od jakiegoś czasu przyjmuje się też, że kenozoik
zaczął się 65 mln lat temu, a nie 70 mln lat.
Po wyjściu z
wystawy polecam zwiedzenie samego ogrodu botanicznego. W paru
miejscach eksponuje się tam pnie wymarłych drzew (dadoksylony,
sygilarie, lepidodendrony, kalamity) z okresu karbon - perm (355
- 245 mln lat). Jest też profil geologiczny niecki wałbrzyskiej
wykonany z przywiezionych z tego rejonu skał. Pochodzi on z
końca XIX w. Wreszcie można też zobaczyć kilka „żyjących
skamieniałości”, np. miłorzęby, które były pospolitym
składnikiem lasów w „erze dinozaurów” (tzn. w mezozoiku),
a dziś żyją dziko już tylko we wschodniej Azji.
Uwagi.
Bardzo polecam.
Muzeum Geologiczne
Państwowego Instytutu Geologicznego (al. Jaworowa 19; tel. (071)
3372091 do 93), poniedziałki-piątki 9.00-14.00; wstęp bezpłatny, prośba o
wcześniejsze telefoniczne uzgodnienie terminu wizyty.
strona www
Opis. Jedna sala wystawiennicza, w której pokazana jest kolekcja flory
górnokarbońskiej głównie z rejonu Wałbrzycha ze zbiorów, pracującego w Polsce we
wrocławskim oddziale PIG (1948-1956), niemieckiego geologa Franza Zimmermanna.
Dużo ładnych, klasycznych okazów skrzypów, paproci, widłaków i kordaitów. Okazy
dobrze eksponowane i oświetlone, są też ciekawe plansze z rekonstrukcjami
wyglądu roślin karbonu i panorama krajobrazu późnokarbońskiego. Poza salą jest
kilka oddzielnych gablot w korytarzach instytutu (na parterze i drugim piętrze),
gdzie wystawione są skromne ekspozycje próbek wulkanitów dolnośląskich,
minerałów rudnych Chin i Maroka, kolekcja barytów i fluorytów oraz szczątki
mamuta (m.in. duży kawałek "kła" czyli siekacza).
Muzeum
człowieka ul. Kuźnicza 85, Wrocław
wtorek-piątek 12.00-16.00; sobota 9.00-17.00; bilet normalny 5 zł, ulgowy 3 zł.
Tel. 3759 697. Tuż przy głównym gmachu uniwersytetu.
Strona www
Niewielkie
muzeum (3 sale). W jednej z nich wystawa "Ewolucja człowieka" z kolekcją
gipsowych kopii większości wymarłych form człowiekowatych (australopiteki,
Homo) oraz niewielkim zespołem narzędzi kamiennych różnych kultur. Do tego
tablice z drzewami rodowymi człowieka (nie do końca kompletne, ale też obecnie
brak powszechnej zgody co do jedynego "słusznego" drzewa rodowego Homo sapiens).
W drugiej sali skromna wystawa mumii, w tym jedna z dwóch we Wrocławiu (druga w
Muzeum Archidiecezjalnym) cała mumia egipska (sprowadzona razem z dwoma
koleżankami przez aptekarza jako składnik leków doustnych - panowała opinia, że
łyżeczka sproszkowanej mumii dobrze robi na zdrowie; jednak po pożarciu dwóch
mumii aptekarz zmarł i trzecia mumia ocalała), a także inne rodzaje mumii:
naturalna mumia płodu 6 miesięcznego z Wrocławia (XVIII w), mumia bagienna z
torfu Danii sprzed 2400 lat, wędzona głowa człowieka z Polinezji i parę
innych takich przyjemności. W ostatniej sali ekspozycja różnych patologii w
rozwoju kości człowieka.
Muzeum Przyrodnicze ul. Sienkiewicza 21, tel. ((71)
3225044; Strona www
W zasadzie są tam zbiory fauny i flory współczesnej, ale jest też piękny
szkielet jelenia olbrzymiego z epoki lodowcowej oraz gipsowy model nosorożca
włochatego ze Staruni (przy wejściu na klatkę schodową).
Opis. Muzeum
mieści się w pięknej i zabytkowej willi, efektownej
szczególnie z zewnątrz. Oprócz różnorodnej kolekcji
minerałów są tam też ekspozycje skamieniałości, a także
sklep z minerałami i wyrobami z nich (ceny wysokie). Okazy
pochodzą z całego świata, choć zaznacza się dość silna
dominacja okazów krajowych.
Zalety. Bardzo
efektowne są kolekcje różnokolorowych gipsów z Polski, a
także siarki i celestynu z nieistniejących już kopalni
odkrywkowych w rejonie Tarnobrzega. Niewątpliwie cenne i bogate
są zbiory kwarców (górskie, dymne, moriony) z rejonu
Karkonoszy, szczególnie, że wiele z nich pozyskano w ostatnim
czasie w trakcie robót ziemnych, ratując je w ten sposób przed
trafieniem na giełdy. Na uwagę zasługują również ładne
agaty z Gór Kaczawskich i minerały ze Strzegomia, choć
widziałem ładniejsze kolekcje. Z okazów zagranicznych jak
zwykle porażają swoim bogactwem szczotki kwarcowe z USA oraz
piękne i wielkie druzy ametystów brazylijskich, choć są to
rzeczy dość pospolite w różnych muzeach. Wyjątkowo duży,
jak na polskie muzea, jest też eksponowany diament w kimberlicie
(aktualnie go nie ma - w VI 2003 został skradziony).
Wśród skamieniałości na uwagę zasługują przede wszystkim
dwa jaja dinozaura z Chin.
Mankamenty. Niestety
błędy są niezwykle pospolite w objaśnieniach do eksponatów.
Skupię się tu na części paleontologicznej (nie jestem
mineralogiem). Większość amonitów nie ma żadnych oznaczeń
rodzajowych czy gatunkowych. Tam gdzie one są to z reguły mają
błędy w nazwach lub rangach taksonów. Niektóre nazwy
rodzajowe pisane są błędnie z małej litery, np. perisphintes
(powinno być Perisphinctes), rodzaje określane są jako gatunki
(np. „gatunek” Maiasaurus), nie brakuje też literówek, np.
zamiast kordaity są tam wymienione kerdaity, a ryba Paleoniscus
nazwana jest Paleoaniscus. Mamut opisany tam jako Elephas
Primigenius już od dziesięcioleci określany jest jako
Mammuthus primigenius (drugi człon nazwy gatunkowej pisze się z
małej litery). Wiele jest też błędów w określeniach wieku,
np. przy mamucie pisze, że pochodzi on "sprzed 200 tys. lat czyli
z ....neogenu"!!! (w istocie powinno być z plejstocenu, a neogen
obejmuje czas 23 - 1,8 mln lat; opis muzeum pochodzi z lat 2001., gdy neogen nie
obejmował czwartorzędu - przyp. z 2009), a przy jednym z jaj dinozaurów
podano, że jest ono z dolnej kredy uściślając, że chodzi o mastrycht. Tymczasem mastrycht jest najwyższym piętrem górnej
kredy!!!! Zupełnie niezrozumiały jest opis skamieniałości z
jednego okazu kredowego: "amonity, belemnity,
goniatyty" - goniatyty w kredzie nie istniały! Trylobit
Phacops nie za bardzo może być z ordowiku (karadoku), skoro
rodzaj ten pojawia się dopiero w sylurze. Wystawiono też
płytę podpisaną jako zlep muszlowy z trzeciorzędu z Opola - w
istocie jednak widać, że jest to zlep ramienionogów
Coenothyris vulgaris z okresu triasowego i nie pochodzi on z Opola, lecz
prawdopodobnie z odkrywek leżących na południe od niego. Nie brakuje też błędów
językowych, np. przymiotników pisanych z dużej litery („władz Chińskich”).
Szczególnie dużo merytorycznych i językowych błędów zauważyłem na certyfikatach
autentyczności jaj dinozaurów. Niezbyt to dobrze świadczy o wiarygodności takich
certyfikatów. Z innych uwag - wątpliwe jest podpisanie kopii Keichosaurus jako
dinozaura. Jest to zwierzę, o dość niejasnej taksonomii, ale
bliżej mu do gadów morskich niż do dinozaurów.
Jaskinia Niedźwiedzia koło Kletna (Ziemia Kłodzka)
strona firmowa: http://www.sudety.info.pl/jaskinianiedzwiedzia
Najpiękniejsza jaskinia w Polsce. Absolutnie wspaniała i przebogata szata naciekowa, jeziorka podziemne itp. Bardzo duża (turystom udostępniono tylko część jaskini, ale nawet ta część jest bardzo długa). Jaskinia słynie też ze znalezisk licznych zwierząt epoki lodowcowej, m.in. niedźwiedzi jaskiniowych. Ich szczątki zostały namyte do wnętrza przez rzeki - zwierzęta te nie żyły wewnątrz jaskini (z wyjątkiem nietoperzy). Obecnie szkielety można obejrzeć na wystawie w hali wejściowej. Przy zwiedzaniu (zwłaszcza latem) warto pamiętać o ciepłym ubraniu - w środku jest zimno, a zwiedza się długo.
Obok (200 m) wejścia do jaskini widać budynek prywatnego muzeum pana Arnolda Niziołka, z bardzo ciekawą kolekcją paleontologiczną i mineralogiczną. Zbiory są w zasadzie z całego świata, m.in. gniazdo kilku jaj dinozaurów. Szczególnie interesująca jest wystawa tropów permskich gadów i płazów znalezionych w Sudetach. Istnieje też możliwość zakupu minerałów i skamieniałości w sklepiku.
Muzeum minerałów w Nowej Rudzie (przy muzeum Kopalnia węgla kamiennego "Nowa Ruda"; ul. Obozowa 4, http://www.redbor.pl/ ).
Znajduje się w budynku kopalni, na pierwszym
piętrze. Już na wstępie niespodzianka - muzeum minerałów jest darmowe (jedyne
chyba w Polsce:). Cała ekspozycja ulokowana jest w kilkunastu nowoczesnych i
dobrze oświetlonych gablotach stojących na korytarzu (wewnętrznym balkonie wokół
zadaszonego dziedzińca). Kolekcja jest dość obszerna i dokumentuje różne grupy
minerałów zarówno krajowe jak i zagraniczne. Przy czym wiele z nich zainteresuje
tylko specjalistę. Widać tam bowiem rzadkie minerały, pochodzące z unikalnych
lokalizacji, ale niestety takie okazy są zazwyczaj niezbyt ciekawe wizualnie.
Podobnie z minerałami polskimi. Osobiście uważam to za silną stronę tego muzeum,
że ma dość dużą (w skali muzeów prywatnych) kolekcję minerałów z Polski, np. z
Miedzianki, jednak trzeba pamiętać, że rodzime minerały, poza nielicznymi
wyjątkami, ustępują spektakularnością okazom importowanym z Maroka, Brazylii czy
Rosji. Co prawda np. prezentowane tam krajowe agaty, choć niezbyt liczne, są
bardzo piękne. Dla osoby nie będącej koneserem niepozornych rzadkości ciekawsze
mogą być duże samorodki złota rodzimego, platyny (a to się rzadko widuje w
naszych muzeach) i diamenty. Jest trochę kamieni szlachetnych i półszlachetnych,
również ich syntetycznych odpowiedników. Bardzo efektowne są wielkie kryształy
złotych pirytów w skale pochodzące głównie z Navajun w Hiszpanii. Świetnym
pomysłem jest gablota z minerałami fluoryzującymi w ultrafiolecie - każdy może
sobie przełączyć rodzaj światła i zobaczyć efekt. Muzeum się
rozbudowuje - już po mojej wizycie dodano gablotę z
okazami ze słynnych Lisowic (opis Lisowic na dole tej strony) - kości
gadów triasowych, także skamieniałości tamtejszych ryb, małży i drewna. Oraz
efektowne piryty. Wystawiono także trochę roślin karbońskich z Nowej Rudy i
okolic, a stopniowo pojawiają się tropy gadów permskich z Sudetów.
Z defektów muzeum: dość dużo okazów nie ma kartek z nazwą i
lokalizacją, w tym kilka bardzo ładnych minerałów. Brakuje też nazw ogólnych, np.
pisze schorl (o z dwoma kropkami, ale w tym programie nie mam takiej litery),
jednak dla zwiedzającego przydałaby się informacja, że jest to odmiana
turmalinu. Podobnie grossular - należy do granatów. Kwestia techniczna -
ostatnia półka w gablotach jest bardzo wysoko - ja mając 180 cm wzrostu musiałem
się wspinać na palce by odczytać opis, a czasem i zobaczyć okaz. Cóż mają robić
osoby niższe? Szkoda, że nie eksponuje się kolekcji meteorytów i
bursztynów widocznej na stronie www muzeum - obecnie jest ona wystawiona w
muzeum w Lisowicach. Zresztą przyznam, że ja również nie ryzykowałbym ekspozycji
tych drogocenności nie mając solidnie zabezpieczonej sali.
Przy muzeum sklepik z licznymi minerałami i
skamieniałościami. Ciekawostką jest fakt, iż właściciel muzeum i kolekcji p.
Robert Borzęcki odkrył unikalne stanowisko kości (jak się później okazało m.in.
dinozaurów) we wsi Lisowice (Lipie Śląskie).
Będąc w muzeum należy też zwiedzić samą kopalnię - oprócz
kilku sal z eksponatami ilustrującymi dzieje górnictwa i narzędzia górnicze
atrakcją jest też zwiedzanie autentycznym podziemnym pociągiem sztolni kopalni
węgla kamiennego. Przy sztolni i w niej kilka ładnych skamieniałych pni drzew
szpilkowych z karbonu. Całość 12 zł (dorośli, w 2009)
MUZEUM ZŁOTA W ZŁOTYM STOKU Strona internetowa: http://www.kopalnia.pulsar.net.pl/muzeum.html
Przy kopalni arsenu i złota działa też muzeum prezentujące
minerały, skały, skamieniałości i narzędzia górnicze. Jest to jedna duża sala z
dobrze oświetlonymi gablotami. Ciekawe i dość rzadko pokazywane w polskich
muzeach są różne typy skał wulkanicznych i piroklastycznych: skoria, lawa
pahoehoe, inne typy law głównie z Włoch, bomby wulkaniczne, lapilli itp. Bardzo
interesujący, ze względu na lokalny charakter, jest zbiór średniowiecznych
narzędzi górników znaleziony w sztolniach miejscowej kopalni. Kolekcja minerałów
i skał dość obszerna, aczkolwiek okazy są niespecjalnie unikalne - takie, jakie
bez większego trudu można kupić na polskiej giełdzie minerałów, choć przyznać
trzeba że nie z tych najtańszych. Wśród nich uwagę zwracają wietnamskie czerwone
i zielone spinele szlachetne na białym marmurze oraz duże kryształy flogopitu
(odmiana miki) ze Sljudanki nad Bajkałem. Najsłabsza jest część
paleontologiczna. Po pierwsze znaczna część ekspozycji to gipsowe odlewy okazów
z naszego wrocławskiego muzeum geologicznego (trzeba przyznać, że jest
zaznaczone, że to odlewy gipsowe), okazy oryginalne zaś są przypadkowo dobrane,
niezbyt efektowne i czasami bez lokalizacji. Dużo nazw jest z czasów króla
Ćwieczka Terebratula vulgaris (na Coenothyris vulgaris),
Productus (na Horridonia horrida), zaś okaz opisany jako dewońska
Leptaena romboidalis wygląda na jakiegoś rynchonelida z jury. Jednak co
najmniej jeden okaz koniecznie trzreba zobaczyć, bo robi wrażenie - duży
fragment pnia "czarnego dębu" - dębu szypułkowego sprzed 3,5 tys. lat pochodzący
z Wrocławia. Pięknie poskręcany, sękaty .... Dobrym pomysłem było też wysypanie
garści kosteczek nietoperzy. Obok sali duży sklep z minerałami i literaturą
zarówno o regionie, jak i o geologii czy górnictwie. Muzeum to jest darmowe,
natomiast jest też druga część - kolekcja miejscowych skał i minerałów
złotonośnych, różnych innych skał, parę dość przypadkowych skamieniałości,
ciekawy zbiór planów i map górniczych, kasków skórzanych itp. udostępniona w
sztolniach - tam już trzeba wykupić bilet wejściowy. Niestety zwiedza się to z
przewodnikiem i grupą i czasu na oglądanie akurat tych gablot jest mało.
W sumie muzeum jest skromne ilościowo i jakościowo, jednak
warte zobaczenia jako dodatek do głównych miejscowych atrakcji: kopalni
podziemnej arsenu i złota (spływ łodzią po sztolni, przejazd pociągiem po
kopalni, podziemny wodospad) oraz imponującego widokowo kamieniołomu ze ścianami
prawie stumetrowej wysokości. Dobrze rozbudowana infrastruktura turystyczna na
miejscu, a latem dodatkowe atrakcje (liny na drzewach do zjazdu i wędrówki
itp.).
MUZEA KRASIEJOWA
To jedno z najcenniejszych w świecie stanowisk kręgowców
mezozoicznych (opis) doczekało się dwóch muzeów.
Pierwsze, podstawowe otwarto we IX 2006.
Na samym złożu zbudowano obszerny pawilon, w którym główną
atrakcją jest zachowany "in situ" (czyli odsłonięty z osadu, zakonserwowany, ale
nie przemieszczany przez człowieka zespół szkieletów, zachowanych w takiej
pozycji, w jakiej spoczęły po śmierci na dnie jeziora) fragment warstwy kostnej
(dolnej) z wieloma zachowanymi szkieletami, w tym szereg czaszek metopozaura,
rzadsze czaszki fitozaura i cyklotozaura (w tym największa z dotychczas
odkrytych) oraz wiele kości szkieletu pozaczaszkowego. Niestety nie ma silezura.
Na razie idąc po szklanej podłodze możemy podziwiać pod nogami, a także za
barierką odsłonięty pas długości około 20 m i szerokości 4m (na oko), w
przyszłości będzie on się powiększał. Poza tą główną atrakcją, są też liczne
plansze tematyczne o krasiejowskich gadach i płazach, tablice ilustrujące
ewolucję dinozaurów, mapy paleogeograficzne ilustrujące zmieniające się
położenie kontynentów na przestrzeni minionych 600 mln lat itd. itp. To wszystko
bez takich błędów, jakie są na planszach w konkurencyjnym muzeum w budynku
szkoły. Niestety aranżacja, zagospodarowanie turystyczne i co ważniejsze, modele
dinozaurów i innych gadów ustawione w muzeum i wokół niego są fatalne. Co prawda
muzeum jest w rozbudowie, niedoróbki będą ponoć stopniowo usuwane, ale jednak
odbiór społeczny tego obiektu od początku był fatalny (liczne krytyczne artykuły
w prasie). Przez dłuższy czas po otwarciu ekspozycji nie parkingu, stoisk z fast foodem,
toalet i punktu z pamiątkami. Można też było obejrzeć film o zwierzętach
Krasiejowa, niestety przy jasnym dniu prawie nic nie było widać (słabe
zaciemnienie). Obecnie (2008), parking jest, toalety i fast food, kiepskie, w
małej ilości, ale powstały, podobnie jak punkt z pamiątkami, choć wybór
nieszczególny i kiepskiej jakości. Wokół, głównie w misie wyrobiska po
kamieniołomie, ma powstać dinopark, jednak jak dotąd modele stoją tylko przy
pawilonie, są bardzo nieliczne i co najgorsze, koszmarne pod względem
anatomicznym (koszmarne dla fachowców, ale anatomiczne dysproporcje ciała tych
zwierząt są tak wielkie, że nawet dla laika modele te wyglądają na sztuczne, na
takie plastykowe zabawki typu Made in China). Poważną wadą jest także to,
że obejrzenie wszelkich atrakcji zajmuje maksimum 30 minut, a potem nie ma co
robić. Uwzględniając, że do Krasiejowa się jedzie daleko, to stosunek długości
drogi do atrakcyjności turystycznej jest niekorzystny.
Jest to pierwsze w Polsce muzeum paleontologiczne założone w miejscu znalezienia i eksploatacji skamieniałości, prawdziwie unikalne, zarówno ze względu na rangę okazów jak i sposób ekspozycji. Drobne błędy, to przede wszystkim widoczne na planszy pomieszanie pojęć stratygraficznych (w tabeli stratygraficznej jako jednostka jest system, a potem: epoka, w dodatku górna albo dolna; w istocie powinien być albo system - oddział - dolny lub górny; albo okres - epoka - wczesna lub późna), zmienna pisownia oceanu Panthalassa (w innym miejscu brakuje "h") i literówka w nazwisku autora tej strony w bibliografii (Niedźwiedzki a nie Niedźwiecki :)))). Zwiedzanie od wtorku do niedzieli od 10.00 do 18.00.
Drugie muzeum znajduje się w samej wsi Krasiejów (konieczny wcześniejszy kontakt telefoniczny 0600120527, bo często jest zamknięte, bilet 2 zł), koło kościoła i obejmuje dwie sale ze szkieletami (oryginały) metopozaurów, fitozaurów i innych kręgowców i bezkręgowców. Do tego wiele plansz informacyjnych i sklepik z gadżetami. Niestety na niektórych planszach są błędy, np. silezaur nie został znaleziony w triasie środkowym, a w górnym, podobnie najstarsze argentyńskie dinozaury są z noryku-retyku, a nie z karniku. Największa, i najlepsza merytorycznie, ekspozycja krasiejowskich skamieniałości jak dotąd znajduje się w Muzeum Ewolucji w Warszawie.
Muzeum paleontologiczne w Lisowicach
Lisowice koło Lublińca. Najnowsze muzeum paleontologiczne w Polsce (powstałe w 2008). Czynne w dość nietypowych godzinach (16.00-19.00), ale z możnością umówienia się telefonicznie na inną porę. Strona muzeum - muzeum.lisowice. Jego powstanie jest ściśle związane ze znakomitym odkryciem dokonanym przez zespół prof. J. Dzika, dr. T. Suleja i mgr. G. Niedźwiedzkiego z Instytutu Paleobiologii PAN w pobliskiej cegielni w Lipiu Śląskim. Znaleziono tam pierwsze w Polsce dinozaury oraz największe na świecie gady ssakokształtne z grupy cynodontów, a także wiele innych kręgowców i bezkręgowców. Są to skamieniałości z retyku, a więc najwyższego triasu (około 200 mln lat temu). Samo odkrycie opisane jest w National Geographic, w piśmie Ewolucja (na dzień dzisiejszy tzn. I 2009, najpełniejsze dane) i paru innych (bibliografię podaje na dole strony). Godna podkreślenia jest błyskawiczna reakcja władz gminy na znalezisko – nie tylko udzieliły i udzielają pomocy w organizacji wykopalisk (choćby noclegi), ale od razu przystąpiły do stworzenia ekspozycji poświęconej efektom prac paleontologicznych. I to ekspozycji fachowej, we współpracy z naukowcami. Zyski są oczywiste – promocja gminy i kreacja atrakcyjności turystycznej. Nawiasem mówiąc również wielką pomoc w wykopaliskach okazuje cegielnia w Lipiu.
Muzeum obejmuje cztery sale wystawiennicze. Trzy z nich poświęcono miejscowym skamieniałościom, przynajmniej tym okazom, które nie są badane lub w preparacji. Ozdobę kolekcji stanowią kości nienazwanego jeszcze wielkiego drapieżnego dinozaura – szczególne wrażenie robią duże fragmenty szczęk z imponującymi zębami. Ale również kości udowa czy ramieniowa gadów ssakokształtnych są niezapomniane – olbrzymie, masywne, nawet bez powieszonej obok rekonstrukcji zwierzęcia pozwalają się domyślić jego hipopotamich kształtów i rozmiarów. Analogiczne kości teropoda są znacznie bardziej smukłe, co i nie dziwota – drapieżniki zazwyczaj muszą być w miarę wysmukłe, by utrzymać prędkość i zwinność w łowach. Bardzo ciekawy jest odlew mózgu dicynodonta – wszelkie skamieniałości związane z częściami miękkimi, z natury rzeczy bardzo źle zachowujących się w stanie kopalnym, są rarytasami. Obok zaprezentowano dwie duże płyty z tropami miejscowych drapieżnych dinozaurów – charakterystycznymi trójpalczastymi odciskami stóp. Nie brakuje też starych znajomych z pobliskiego Krasiejowa – fragmentów wielkiego drapieżnego płaza lądowego Cyclotosaurus. Ale nie tylko olbrzymy tu żyły. W sąsiedniej sali mamy drobniutką kość gada latającego (pterozaura), kości jakichś niezidentyfikowanych jeszcze małych gadów i płytki niewielkiego płaza tarczogłowego. Takoż zęby ryby dwudysznej Ceratodus, ryba co prawda bardzo pospolita w triasie, ale zęby duże i ładne. I znacznie rzadsze dla osadów słodkowodnych szczątki rekinów (kolec płetwowy). Oraz sporą ilość bezkręgowców - małży słodkowodnych, liścionogów. Wreszcie flora – wszak w kopalni najliczniejsze są właśnie skamieniałe rośliny, pnie, łodygi, nasiona, liście, szczególnie drzew iglastych.
Ciekawe, choć mniej unikatowe, są pozostałe eksponaty związane z wykopaliskami. Na przykład liczne ładne konkrecje pirytowe, a zwłaszcza efektownie spirytyzowane spore kości i kawałki drzewa. Duże i dobrze wykształcone są okrągłe stromatolity (ja bym je zaliczył dokładniej do onkoidów), eksponowane także w przecięciu. I struktury sedymentacyjne zbiornika lisowieckiego, istotne ze względu na informacje o środowisku sprzed 200 mln lat: blok z riplemarkami falowymi pokrytymi szlakami drobnych tropów bezkręgowców, poligonalne szczeliny z wysychania, fragmenty dna z tropami wędrujących stawonogów, maty mikrobialne itp. Ostatnia sala prezentuje wystawy skamieniałości i minerałów niezwiązanych z Lisowicami. Większość z nich pochodzi z kolekcji Roberta Borzęckiego, który jest odkrywcą kości z Lisowic. Najcenniejsza jest duża wystawa bursztynów i innych żywic kopalnych (kopali). Cenna głównie dlatego, że pokazuje szerokie spektrum czasowe i geograficzne złóż bursztynowych, a więc nie tylko nasze bałtyckie z eocenu. Pokazane są bursztyny i kopale od walanżynu (jura) po holocen, w tym z takich słynnych lokalizacji jak Liban, Birma, Bitteferd koło Halle. Nie brakuje też niewielkiej kolekcji inkluzji zwierzęcych bądź roślinnych w bursztynach i kopalach.
Obok jest zbiór tegoż autora meteorytów wszelakich i tektytów (krzemionki stopionej w wyniku uderzenia meteorytu w Ziemię). Meteoryty drobne (mało kogo w Polsce stać na duże:), ale pokazują bogactwo składów i form tych ciał kosmicznych. Jest tam m.in. rzadki chondryt węglisty Allende.
Wreszcie prezentowana jest w tej sali spora ilość skamieniałości bezkręgowców, zarówno polskich, jak i zagranicznych (przeważnie marokańskich). Okazy są typowe i powszechne, ale dają pojęcie o różnych grupach wymarłych zwierząt. Niektóre z eksponatów zwracają uwagę rozmiarami, np. wielkie jurajskie rostra belemnitów spod Moskwy.
Muzeum jest nowe i rzecz jasna dopiero w pierwszym stadium rozwoju, dlatego plansze i tablice objaśniające są niezbyt liczne i przeważnie niezbyt efektowne, choć nie zawierające błędów merytorycznych. Jest tam pomniejszona kopia tablicy dziejów życia widziana przeze mnie w Bałtowie i Solcu Kujawskim, tablica ilustrująca ważniejsze miejsca odkrycia kręgowców w Polsce (choć nie wszystkie ważniejsze), rekonstrukcja szkieletu teropoda z Lisowic (za Ewolucją) itp. A także duże portrety odkrywców. Ponieważ okazy lisowickie nie zostały jeszcze ostatecznie przebadane, to większość z nich w muzeum nie ma nazwy łacińskiej (podobnie jak w dotychczasowych publikacjach), zadowalając się bardziej poetyckimi, np. „smok z Lisowic”. Przed budynkiem i w środku stoją w sumie dwa modele dinozaurów w rozmiarach naturalnych. Przy muzeum działa niewielki sklepik ze skromnym zaopatrzeniem, ale wiele gadżetów ma napis Lisowice lub obrazki miejscowych gadzin. Co cenniejsze można tam kupić (VIII 2009) tom Ewolucji z artykułem naukowców poświęconym odkryciom z Lisowic.
Wybrana literatura o odkryciu skamieniałości:
Poniżej publikuję informacje skrótowe o obiektach, w których nie byłem - opisy niektórych na stronie http://www.ptt.pl/
UWAGA. POWYŻSZY TEKST LUB JEGO CZĘŚĆ MOŻNA UMIESZCZAĆ NA SWOICH STRONACH WWW TYLKO POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA I ADRESU MOJEJ STRONY. POŻĄDANE, ACZ NIEKONIECZNE JEST POINFORMOWANIE MNIE O WYKORZYSTANIU MOICH MATERIAŁÓW. W PRZYPADKU STRON O ZASTRZEŻONYM DOSTĘPIE WYMAGAM UZYSKANIA MOJEJ ZGODY I UMOŻLIWIENIA MI WSTĘPU NA TĘ STRONĘ.
Założono w 2003
Ostatnia modyfikacja 13.08.2009